
Cicho, powoli, spokojnie, w samotności
W mroku, w cierpieniu, bez śladów miłości
Gaśnie ostatni promyczek nadziei,
Na to, że świat się kiedyś zmieni
Zaczęły szaleć groźne wichry i zamiecie
Z ogniska wielkiego płomienia niewiele
Zostało. Zgasło. Zniknęło. Uleciało w powietrze
Na tym strasznym, szalejącym wietrze
Lecz teraz tylko ruiny, trzeba naprawiać
Budować na nowo fragmenty świata.
Cieszyć się chwilą krótkiego spokoju
A swe cierpienia ofiarować Bogu
Mówią, że nadzieja umiera ostatnia
Że zawsze jest jakaś maleńka szansa
Że wszystko zależy od ciebie
Tylko uwierz, miej nadzieje!